W sporze o planowaną linię tramwajową przez ulicę Piastowską łatwo przykleić uczestnikom debaty proste etykiety: „za rozwojem” albo „przeciw tramwajom”. Margareta Perčić, przewodnicząca Komisji Zieleni Rady Dzielnicy VI Bronowice, nie wpada jednak w tę pułapkę. W artykule Gazety Bronowickiej, zamiast formułować pochopne deklaracje, analizuje argumenty obu stron i zadaje pytanie najważniejsze: czy ta konkretna inwestycja, w proponowanym miejscu i kształcie, rzeczywiście służy mieszkańcom?
Merytorycznie. Margareta Perčić nie neguje potrzeby rozwoju transportu publicznego ani problemów komunikacyjnych Azorów i Bronowic. Dostrzega argumenty zwolenników alternatywnego połączenia tramwajowego. Jednocześnie nie pozwala, aby ogólne hasło „rozwoju” przesłoniło realne koszty, które mogą ponieść mieszkańcy Piastowskiej oraz całe miasto.
Co budzi najpoważniejsze wątpliwości?
Brak pewności, dokąd właściwie ma prowadzić nowa linia.
Przygotowywana jest koncepcja odcinka przez Piastowską, choć nadal nie rozwiązano problemu dalszego połączenia z Azorami. Powstaje więc ryzyko wydania setek milionów złotych na fragment, który sam nie spełni podstawowego celu całej inwestycji.
Przeciążenie zbyt wąskiej przestrzeni.
Na ulicy o ograniczonej szerokości miałyby się zmieścić: dwukierunkowa jezdnia, chodniki, drogi rowerowe, torowisko, sieć trakcyjna, przystanki i zieleń. Deklaracja, że wszystko zostanie pogodzone, nie jest jeszcze dowodem, że rzeczywiście będzie to możliwe.
Zagrożony jest zielony i rekreacyjny charakter Piastowskiej.
Piastowska nie jest pustym korytarzem transportowym oczekującym na zabudowę. To zielona droga prowadząca w stronę Błoń i Rudawy, wykorzystywana przez spacerowiczów, biegaczy, rowerzystów, rodziny z dziećmi i seniorów. Budowa torowiska, przystanków oraz sieci trakcyjnej może oznaczać wycinkę i trwałą zmianę charakteru tego miejsca.
Hałas i drgania w sąsiedztwie domów to zagrożenie dla zdrowia mieszkańców.
Nowa linia nie będzie jedynie kreską na mapie. Dla mieszkańców oznacza codzienne przejazdy, dźwięki hamowania i ruszania oraz możliwe drgania odczuwalne w budynkach. Tak poważne oddziaływanie wymaga rzetelnych badań i przedstawienia ich wyników przed podjęciem decyzji. W czasach, gdy hałas staje się jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla jakości życia w mieście, tego problemu nie wolno traktować jako niedogodności.
Brakuje pełnego bilansu środowiskowego i zdrowotnego.
Wyciętego dojrzałego drzewa nie zastąpi niewielka sadzonka. Zieleń daje cień, obniża temperaturę, zatrzymuje część zanieczyszczeń, wspiera retencję wody i łagodzi miejski hałas. Jeżeli inwestycja odbierze mieszkańcom te korzyści, jej koszt nie może być liczony wyłącznie w złotówkach. Trzeba uwzględnić również wpływ na zdrowie, wypoczynek i lokalny mikroklimat.
Brakuje również porównania z rozwiązaniami alternatywnymi.
Nie wykazano dotąd przekonująco, dlaczego akurat torowisko przez Piastowską ma być najlepszym rozwiązaniem. Czy sprawdzono inne przebiegi? Czy odpowiednio przeanalizowano możliwość usprawnienia komunikacji autobusowej? Czy oceniono projekt w kontekście planowanego metra oraz całego przyszłego systemu transportowego Krakowa?
Dialog z mieszkańcami rozpoczyna się zbyt późno.
Mieszkańcy powinni mieć wpływ na inwestycję na etapie tworzenia jej koncepcji, a nie dopiero wtedy, gdy najważniejsze rozstrzygnięcia są już przesądzone. Dialog społeczny nie może ograniczać się do prezentowania gotowych decyzji. Margareta Perčić proponuje odwrócenie tej kolejności: „Najpierw transparentna rozmowa, potem koncepcja, na końcu projekt i realizacja”. Trudno o rozsądniejszą zasadę zarządzania miastem.
Rozwaga zamiast politycznych deklaracji
Największą wartością stanowiska Margarety Perčić jest jego odpowiedzialność. Autorka nie próbuje skłócać zwolenników i przeciwników tramwaju. Publikuje odnośniki do obu petycji, uznaje racje obu stron i zabiega o ich wspólne spotkanie z przedstawicielami miasta. Nie wykorzystuje konfliktu — próbuje doprowadzić do rozmowy, zanim zapadną nieodwracalne decyzje.
Jednocześnie z postawionych przez nią pytań wyłania się czytelny wniosek: w obecnym kształcie projekt nie został wystarczająco uzasadniony. Nie ma pewności co do dalszego przebiegu linii, jej rzeczywistej funkcjonalności, skali ingerencji w zieleń ani wpływu na zdrowie i jakość życia mieszkańców.
Dlatego odpowiedzialną decyzją nie jest dziś forsowanie budowy. Jest nią wstrzymanie projektu do czasu przedstawienia pełnych analiz — a jeżeli potwierdzą one, że inwestycja zniszczy zielony i rekreacyjny charakter Piastowskiej, nie zapewniając w zamian proporcjonalnych korzyści, należy od tego wariantu odstąpić.Rozwój miasta nie polega na tym, by budować za wszelką cenę. Czasami największą odwagą i oznaką dojrzałości jest rezygnacja z inwestycji źle przygotowanej, niepotrzebnej albo prowadzonej niewłaściwą trasą.
Piastowska ma potencjał — lecz nie jako kolejny betonowy korytarz. Jej prawdziwą wartością są zieleń, rekreacja i ludzie. Mądrego miasta nie poznaje się po liczbie rozpoczętych inwestycji, lecz po tym, czy potrafi ono ochronić to, czego po zniszczeniu nie będzie można odzyskać.