← POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ

NIE ZGADZAM SIĘ logo

Hałas to nowy smog

Przez lata politycy potrzebowali alarmów smogowych, raportów medycznych i społecznego oburzenia, aby zrozumieć, że smog zabija. Dzisiaj popełniają podobny błąd w sprawie hałasu. Myślą z opóźnieniem, posługują się rozwiązaniami z minionej epoki i przedstawiają każdą inwestycję jako postęp — nawet jeśli jej ceną ma być zdrowie mieszkańców.

Kraków już nie dusi od spalin. Dusi się od betonu, przegrzanych ulic, znikających drzew i nieustannego huku. Hałas komunikacyjny nie jest drobną niedogodnością ani ceną, którą mieszkańcy powinni pokornie płacić za „rozwój”. To obciążenie trwające dzień i noc. Niszczy zdrowie. Zakłóca sen, utrudnia odpoczynek, zwiększa stres i odbiera ludziom poczucie bezpieczeństwa we własnych domach.

Tymczasem - „tramwaj na Azory potrzebny jest na wczoraj” - mówi Daria Gosek-Popiołek. Tylko dlaczego rachunek za polityczne ambicje mieliby zapłacić mieszkańcy ulicy Piastowskiej?

W nagraniu słyszymy wielkie słowa o rozwoju Krakowa. Brak inwestycji zostaje przedstawiony jako ograniczanie miejskich ambicji, a budowa tramwaju — jako oczywisty symbol postępu. Pada również jednoznaczna deklaracja: „Zbuduję ten tramwaj”. 
Tyle że miasta nie buduje się deklaracjami. Miasto buduje się dla ludzi i z poszanowaniem miejsc, w których oni żyją.

Mieszkańcy nie pytają wyłącznie, czy tramwaj na Azory powinien powstać. Pytają przede wszystkim: którędy ma przebiegać, ile zieleni pochłonie, jaki hałas i drgania sprowadzi pod ich okna oraz czy przeanalizowano mniej szkodliwe rozwiązania.

Tych odpowiedzi w politycznym nagraniu brakuje (https://www.facebook.com/reel/1070208598718890). 

Nieuczciwe jest sprowadzanie sporu do prostego wyboru: albo tramwaj, albo zacofanie. Sprzeciw wobec konkretnego przebiegu torowiska nie oznacza sprzeciwu wobec transportu publicznego. Można popierać połączenie Azorów z siecią tramwajową i jednocześnie nie zgadzać się na wariant niszczący zieleń przy Piastowskiej oraz pogarszający warunki życia jej mieszkańców. 

Miasto rozważa przecież różne warianty. Jeden z nich prowadzi ulicami Piastowską i Głowackiego. Drugi — przez Podchorążych, aleję Kijowską i dalej w kierunku ulicy Wybickiego. Dlaczego zatem polityczna deklaracja budowy wyprzedza rzetelną debatę o przebiegu trasy? Na podstawie jakich analiz zostanie wybrane rozwiązanie? Czy najważniejsze będą potrzeby mieszkańców, ochrona zieleni i ograniczenie hałasu, czy może łatwość ogłoszenia kolejnego „ambitnego” projektu? 

Hałas to nowy smog. Jest niewidzialny, dlatego łatwo go zignorować na wizualizacjach i mapach. Nie znika jednak po przecięciu wstęgi. Zostaje z mieszkańcami każdego dnia i każdej nocy — jako pisk na łukach, odgłosy hamowania, drgania budynków i kolejne zakłócenia snu. 

Kraków zna już miejsca, w których mieszkańcy skarżą się na hałas generowany przez tramwaje. Wie również, że jego skalę można ograniczać odpowiednim przebiegiem trasy, technologią torowiska, utrzymaniem szyn i odseparowaniem infrastruktury od domów. Tym bardziej niezrozumiałe byłoby projektowanie nowej linii bez uznania ochrony akustycznej za jeden z podstawowych warunków inwestycji. 

Do tego dochodzą drzewa. Dojrzała zieleń przy Piastowskiej nie jest pustym terenem oczekującym na zagospodarowanie. Chroni przed upałem, zatrzymuje część pyłu, tłumi hałas i tworzy przestrzeń rekreacyjną w sąsiedztwie Błoń. Jej zniszczenia nie da się naprawić przez posadzenie kilku młodych drzewek między torami. Odtworzenie funkcji starego drzewostanu zajmuje dziesięciolecia — o ile nowe nasadzenia w ogóle przetrwają. 

Pani Gosek-Popiołek, prawdziwa ambicja nie polega na tym, żeby za wszelką cenę coś wybudować. Polega na tym, żeby zaprojektować inwestycję potrzebną, uczciwie uzasadnioną i możliwie najmniej szkodliwą.

Proszę zatem odpowiedzieć: 

Czy poprze Pani wariant tramwaju prowadzony ulicą Piastowską nawet wtedy, gdy będzie oznaczał wycinkę dojrzałych drzew i zwiększenie hałasu pod oknami mieszkańców? 

Czy zobowiąże się Pani do przedstawienia wszystkich analiz wariantowych, prognoz przewozowych, map wycinki oraz prognoz hałasu i drgań? 

Czy zagwarantuje Pani, że ostateczna decyzja nie zostanie podjęta przed rzeczywistymi konsultacjami społecznymi? 

Co stanie się z inwestycją, jeżeli analizy wykażą, że jej koszty środowiskowe i społeczne przewyższają korzyści? 

I wreszcie: czy jest Pani gotowa zmienić swoje stanowisko po wysłuchaniu mieszkańców? 

Kraków nie potrzebuje mniej ambicji. Potrzebuje innego rozumienia ambicji — takiego, w którym rozwój nie oznacza automatycznie betonu, wycinki i hałasu, a mieszkańcy nie są przeszkodą stojącą na drodze politycznych deklaracji. 

Najpierw dowody, warianty i rozmowa z ludźmi. Dopiero później słowa: „Zbuduję”.

Twój głos ma znaczenie!

Dołącz mieszkańców, którzy już wyrazili swój sprzeciw. Razem mamy siłę.

PODPISZ PETYCJĘ